KOMENTARZ: Estoński CIT w polskim wydaniu

Autor: Maciej Cholewiński

,,Estoński” CIT – o co chodzi?

12 sierpnia 2020 roku na stronach Rządowego Centrum Legislacji pojawił się projekt ustawy o zmianie ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych oraz niektórych innych ustaw wprowadzający m.in. rozwiązanie tzw. estońskiego CIT. Najogólniej rzecz biorąc podstawowym założeniem estońskiego systemu jest opodatkowanie podatkiem dochodowym dochodu firmy dopiero w momencie, w którym zyski firmy zostaną wypłacone jej właścicielom. W przypadku, w którym firma inwestuje w szeroko pojęty rozwój – podatku dochodowego nie płaci w ogóle. Jak powyższe rozwiązania mają zostać przeniesione na grunt polskiego prawa?


Główne założenia

Nazwa nowej formy opodatkowania to ,,ryczałt od dochodów spółek kapitałowych”. Projekt ustawy w istocie zawiera rozwiązanie zgodnie z którym podatnik decydujący się na ,,estońską” formę opodatkowania zapłaci podatek dochodowy od zysku jedynie w części, w jakiej zysk ten został przeznaczony do wypłaty udziałowcom lub akcjonariuszom albo w części, w jakiej zysk przeznaczono na pokrycie strat z lat ubiegłych. Co jednak najważniejsze wprowadzono warunek – podatnik zobowiązany będzie do ponoszenia nakładów inwestycyjnych w wysokości wyższej o 15% (w okresie pierwszych dwóch lat, jednak nie mniej niż 20 tys. zł) albo 33% (w okresie czterech lat, jednak nie mniej niż 40 tys. zł) w stosunku do roku poprzedzającego wybór nowej formy opodatkowania.

Czym są owe nakłady inwestycyjne? Ustawa definiuje je przede wszystkim jako wydatki na nabycie lub wytworzenie nowych środków trwałych zaliczonych do grupy 3-8 tzw. Klasyfikacji Środków Trwałych. Oznacza to, że nakładami inwestycyjnymi będą mogły być m.in. maszyny, sprzęty elektroniczne, środki transportu (z wyłączeniem samochodów osobowych), jednak nie będzie do takich nakładów zaliczało się przykładowo nabycia nieruchomości, czy wartości niematerialnych i prawnych (patenty, know-how, nowoczesne oprogramowanie). Zachęta do inwestowania jest zatem ograniczona, co może zniechęcić niektóre branże do wyboru tej formy opodatkowania. Dla firm planujących inwestycje w środki trwałe estoński CIT może okazać się rozwiązaniem bardzo korzystnym, zwłaszcza, że opodatkowanie ryczałtem obejmuje okres czterech lat podatkowych i po tym okresie podatnik będzie mógł zrezygnować z tej formy opodatkowania lub ją kontynuować.


Estoński CIT nie dla każdego

W projekcie ustawy zdecydowano się na szereg wyłączeń podmiotowych, co spowoduje, że nie każdy będzie mógł z estońskiego CITu skorzystać. Zgodnie z proponowanymi rozwiązaniami z tej formy opodatkowania korzystać będą mogły spółki kapitałowe (z o.o. i akcyjne), których łączny przychód za rok poprzedzający nie przekracza 50 milionów złotych (co istotne kwota ta zawiera w sobie również podatek VAT). Ponadto udziałowcami lub akcjonariuszami spółek będą mogły być tylko osoby fizyczne. Wyklucza to zatem szereg podmiotów, w których udziałowcami są inne spółki kapitałowe.

Sama spółka również nie może być również zaangażowana kapitałowo w innych podmiotach. Poza tym spółka musi zatrudniać co najmniej trzech pracowników, którzy jednocześnie nie będą jej udziałowcami lub akcjonariuszami. Projektodawcy zdecydowali się również na wykluczenie z kręgu beneficjentów nowego rozliczenia m.in. przedsiębiorstw finansowych i instytucji pożyczkowych.


Stawka podatku

Co w sytuacji, w której wybierając nową formę opodatkowania udziałowcy (akcjonariusze) będą chcieli wypłacić sobie zysk lub przeznaczyć zysk na pokrycie strat? Wówczas wysokość podatku będzie wynosić 15% podstawy opodatkowania - w przypadku tzw. małego podatnika i 25% - w przypadku podatnika osiągającego przychody powyżej 1,2 mln euro rocznie. Wysokość podatku jest zatem wyższa niż w ,,zwykłej” formie opodatkowania (odpowiednio: 9% i 19%). Istnieje jednak możliwość obniżenia stawki podatku o 5 punktów procentowych w przypadku poczynienia znacząco wyższych nakładów inwestycyjnych. Nawet biorąc pod uwagę te rozwiązania dla części spółek zastosowanie estońskiego CIT-u w dalszym ciągu może być korzystniejsze podatkowo niż korzystanie z podstawowej formy opodatkowania. Wszystko będzie zależało od skali nakładów inwestycyjnych, ich rozłożenia w czasie, wysokości przychodów i szeregu innych czynników ekonomicznych. Nie da się jednak oprzeć wrażeniu, że zaproponowany w projekcie ustawy mechanizm dodatkowo komplikuje system.


Krok w dobrym kierunku?

Zaproponowany w projekcie ustawy ryczałt z pewnością w założeniu ma zachęcić firmy do inwestowania, co należy ocenić pozytywnie. Nie da się jednak nie zauważyć, że zaproponowany system jest stosunkowo skomplikowany, wprowadza nowe stawki podatkowe, a część podmiotów na rynku nie będzie mogła z niego skorzystać. Należałoby rozważyć, czy ustawodawca nie powinien docelowo stworzyć bardziej powszechnego system, w którym jak najszersze grono podmiotów będzie miało możliwość zatrzymania zysku w firmie w przypadku chęci inwestowania w nią. Celowym wydaje się rozbudowanie definicji nakładów inwestycyjnych. Upowszechnienie i uproszczenie tej formy opodatkowania mogłoby pozytywnie wpłynąć na sytuację wielu firm, co ma duże znaczenia gospodarcze w czasie trwającego obecnie kryzysu wywołanego pandemią koronawirusa.



8 wyświetlenia

Newsletter

DANE KONTAKTOWE

Fundacja Rozwoju

Społeczno-Gospodarczego

PROSPEKT

Al. Grunwaldzka 5,

80-236 Gdańsk

NIP: 9571112085

KRS: 0000762374

Logo_poziom_transparent.png